wtorek, 24 stycznia 2012

Ach te seriale


 ZASADY ZABAWY:
1. Opublikuj u siebie na blogu logo taga.
2. Napisz, kto Cię otagował.
3. Zaproś co najmniej 5 innych blogów
4. Wymień i opisz kilka swoich ulubionych seriali

Voluś zaprosił mnie do zabawy. W pierwszej chwili miałam ochotę Go udusić rękami w rękawiczkach (by nie zostawić śladów). Teraz się wyda, że siedzę przed grajpudłem i oglądam te wszystkie durne i nie do końca durne seriale. A oto moje najulubieńsze seriale:
1. Zbuntowany Anioł
2. Podwójne życie Angeliki
3. Triumf miłości
4. Kiedy się zakocham
5. Moda na sukces

A tak na serio:
1. Przepis na życie-  uwielbiam te dialogi, świetną obsadę i apetyczne ujęcia.


2. Grey's Anatomy- za przystojnego dr Derek'a Shepherd'a.


3. Rodzinka.pl-  za ukazanie perypetii życia rodzinnego z dużą dawką humoru.


4. Awkward-  hmm... po prostu lubię, choć nie wiem za co :))


5. Na Wspólnej- ponieważ powtórki lecą podczas naszej porannej krzątaniny.
Do zabawy zapraszam:
Dzień za dniem
Ada to nie wypada
Aventures La Petitte Princesse et son Prince
Kfiatushkowe koleje losu
Baby under Construcion/ Baby in Development

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Zmutowane drzewka w zimowej krainie

W tym roku mam niezniszczalną choinkę. Zmutowaną jakąś. Igiełki jej nie padają, gałązki ma mocne i cały czas pachnie lasem. Już nawet jakiś czas temu odcięłam jej dopływ wody. A ona nic. Nic sobie z tego nie robi. Stoi dostojnie w pokoju i nie ma zamiaru się wynieść. Może by ją tak przetrzymać do następnych Świąt?


A śnieg pada.
I pada.
A jutro znowu zacznie trochę topnieć.
A wieczorem znowu zacznie padać.

czwartek, 19 stycznia 2012

Dylematy młodej mamy

Mam mętlik w głowie.
Mam dziecko, za które jestem odpowiedzialna. Muszę podejmować decyzje, choć czasami błądzę jak dziecko we mgle i chciałabym, by ktoś za mnie zadecydował. Nikt nie mówił, że będzie łatwo... Oj nie..
Ostatnio moje myśli skupiają się na odstawieniu Julki od piersi i przejściu na butelkę. Za 3 dni Julka rozpocznie 5 miesiąc, więc teoretycznie w to co najważniejsze się zaopatrzyła. Z drugiej jednak strony mówi się, że karmić powinno się przynajmniej do ukończenia 6 miesiąca życia. I pewnie bym tak karmiła, ale widzę, że wciąż coś moje dzieciątko uczula. I nie mam bladego pojęcia co. Kakao i czekolada zabronione- to już odkryłam. Lekarka kazała odstawić mi również cały nabiał. To też nie jem jaj, mleka, jogurtów, serów. A jednak wciąż coś przeszkadza mojej Julce. Mimo, że ją natłuszczam specjalną maścią kilka razy dziennie i tak ma suchą skórę. Chcę dla niej najlepszego i dlatego poważnie zastanawiam się nad przejściem na specjalne mleko, które nie będzie jej uczulało. Sama nie wiem co jest lepsze. Może jednak powinnam nadal karmić ją piersią mimo, że nie do końca jej wszystko pasuje. Nie wiem...
Pomijam już fakt, że mój organizm powoli buntuje się z powodu braku niektórych składników w organizmie. Łykam witaminki, ale jak widać nie jest to wystarczające. Na szczęście anemia nie wróciła, więc i tak jest dobrze.
Za dwa tygodnie idziemy na szczepienie i wtedy doradzę się lekarki co mam z tym fantem zrobić.


Kolejną sprawą nad którą ostatnio myślę, to kwestia smoczka. Julka wyraźnie go nie lubi. Nie jestem zagorzałą zwolenniczką smoczków i początkowo cieszyłam się z tego, że moja córeczka nimi gardzi. Jednak gdy w ruch poszły palce nie było mi zbytnio do śmiechu. I tu znowu- jedni twierdzą, że palce lepsze inni że smoczek. A ja? Ja nie wiem co mam myśleć. Wiem tylko tyle, że Julka nie akceptuje ich. I znów dylemat- przekonywać dziecko do smoczka (tylko jak?), czy pozwolić cycać paluszki?

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Już tuż tuż

Na horyzoncie pojawił się pierwsze ząbek.
Jeszcze dobrze go nie widać, ale czuć. 
Julka pierwszy ząbek znosi świetnie. Zuch dziewczynka :))
Czasami się zastanawiam czy moja dziecina nie jest jakąś kosmitką.
Nie skończyła jeszcze pierwszego miesiąca kiedy zaczęła przesypiać całe noce,
a teraz aż rwie się do siadania. Leżenie przestało jej się podobać.
Walczy ile sił, by tylko przybrać inną pozycję. Nawet całkiem wysoko się podnosi sama.
Trochę się boję, że takie szybkie siadanie nie wpływa dobrze na kręgosłupek małego człowieczka,
ale ostatecznie ona sama tego chce, do niczego jej nie zmuszam.
Mimo to, uważam, ze to mała kosmitka :))

 

środa, 11 stycznia 2012

Kluski zniknęły, książki są, a śnieg się skrzy.

W końcu się doczekałam.
Przyszły moje upragnione książki, które zamówiłam już jakiś czas temu. "Rok w Poziomce", "Lato w Jagódce" i "Powrót do Poziomki". A wszystko oczywiście Katarzyny Michalak. Niestety dzisiaj nie udało mi się rozpocząć lektury, bo jakaś taka "zarobiona" jestem. Wciąż coś dłubię, przeglądam, gotuję, spaceruję, porządkuję, w przerwach puzzle układam, a dziś w końcu wystawiłam na sprzedaż nienoszone ciuchy, które tylko zabierały mi cenne miejsce w szafie.
Gdyby ktoś był zainteresowany to zapraszam na allegro. Ukrywam się pod nickiem olawilk. Znaleźć można ciuchy, buty, pościel dziecięcą oraz  fantastyczny garnuszek na klocuszek Fisher Price. Wszystko oczywiście w atrakcyjnych cenach :))
 
Dzisiaj również spadł śnieg. I nie dość tego że spadł, to jeszcze przez cały dzień cieszył oczy. Tej zimy, to pierwszy taki dzień. Fakt- śniegu dużo nie było, ale wystarczająco by przyjemnie trzeszczał pod butami. Oczywiście nie mogłyśmy z Julką pominąć spaceru w tak uroczy dzień. Dziecina oczywiście przespała wszystko, ale to żadna nowość. Jakby mnie ktoś wpakował w ciepły kombinezon i śpiworek, a do tego jeszcze kołysał, to zachowałabym się dokładnie tak samo jak Julka :))

Po powrocie nabrałam ochoty za pomidorową. A że obiadu jeszcze nie miałam, to wielce się nie zastanawiając do czynów przystąpiłam. Nawet miałam domowej roboty przecież pomidorowy. Sama zrobiłam :)) Byłam już o krok, aby zrobić tę pomidorówkę tak jak robi to moja kochana babcia. Nawet zadzwoniłam do niej, by dowiedzieć się jak ona te kluseczki robi. Zrobiłam wszystko wedle polecenia. Ale jako, że babcią jeszcze nie jestem (ba ! nawet daleka droga moja do takiego tytułu) to i kluseczki mi nie wyszły. Jakoś się tak rozpłynęły w powietrzu. A dokładniej w zupie. Mimo to mężusiowi smakowała (bo co biedak miał powiedzieć ? :))

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Zniknęłam

A wszystko przez mojego męża, który mając dość mojego narzekania na zamulony telefon, kupił mi nową zabaweczkę. Ot tak, zrobił mi niespodziankę. Pewnego dnia pojechał do sklepu i przywiózł mi nowiutki, zafoliowany telefon. A mi głupio się zrobiło, ponieważ ostatnio jakaś taka niedobra byłam dla niego. Tak jakoś krzyczałam i się na nim wyżywałam. Pierwsze dwa dni próbowałam się z moim nowym telefonikiem oswoić. Nie było to łatwe, bo telefon dotykowy, a ja taka niewprawiona. Dałam radę :)) I wciąż nie mogę się nim nacieszyć.
Jako że mój smartfonik ma WiFi, nie włączałam nawet komputera, bo pocztę i blogi sprawdzałam przez komórkę.

Gdy już chciałam wrócić na blogowe łono, mój mąż zaskoczył mnie puzzlami- 1500 elementów. No i układamy. Całkiem nieźle nam idzie, ale koniec jeszcze daleki.


Julka odkrywa nowe dźwięki. Wywala jęzorek na wierzch i sobie gada. Szczegół, że cała się przy tym opluwa, najważniejszy jest ubaw jaki z tego ma Julka i my :))
No nic, czas ugotować obiad, na przyjście mężusia.

wtorek, 3 stycznia 2012

Pierwsze zmiany w Nowym Roku

Nowy roku ruszył pełną parą, aż się za nim zakurzyło. Dopiero co był Sylwester, szampan Piccollo i fajerwerki, a już kartki kalendarza pokazują 3 stycznia. Zaraz pewnie będą święta Wielkanocne, wakacje, jesień i znów zima, Boże Narodzenie i Sylwester.
W tym roku nie robię żadnych planów, bo i tak nigdy z nich nic nie wychodzi, a jak nie planuję, to proszę ile się działo. Więcej niż byłam sobie w stanie wyobrazić.
Wizyty u fryzjera też nie planowałam. Ba, ja nawet ścinania włosów nie planowałam. Gdzież tam! Przecież ja zapuszczam włosy. No i tak mnie jakoś podkusiło. A co dziwniejsze- mój mąż NAMAWIAŁ mnie do tego. Mój mąż, który zawsze powtarzał, że ładnie wyglądałam w długich włosach i że nie wyobraża sobie mnie w krótszej fryzurze. A tu proszę, jaka zmiana postawy w nowym roku.
Fryzurka wyszła świetnie. Ja zadowolona, Tomek również, Julka trochę mniej bo nie ma już za co ciągnąć. Ciekawe kiedy wpadnę na pomysł ponownego zapuszczania włosów :))

A tu proszę bardzo- Julka i jej pierwszy kabanos :))