wtorek, 28 lutego 2012
Maszyna
Znalezienie osoby, która pożyczyłaby mi maszynę do szycia nie było takie proste jak mogłoby się wydawać. Wszyscy aktualnie "szyją", albo szyć zaczną i maszyna jest im w tym momencie niezbędna. Trudno, w końcu każdy ma do tego prawo. Tylko, że ja chciałam jedynie maszynę pożyczyć, by móc się przekonać czy jest sens inwestować w taki sprzęt. Nie bardzo uśmiechało mi się kupowanie nowej za niemałe pieniądze, by po chwili przekonać się, że to nie dla mnie. Zwracając się z prośbą do kolejnej osoby nastawiona już byłam, że usłyszę tę samą wymówkę jak u reszty. A tu proszę- nie było najmniejszego problemu. Zostałam nawet przeszkolona co i jak. Maszyna nie należy do najnowszych ( a nawet rzekłabym, że jest wiekowa) ale działa i podobno nawet dobrej firmy. Początkowo trochę się przeraziłam na jej widok, bo ostatnio jakoś tak napatrzyłam się na te nowiutkie, zabudowane i wyglądające (przynajmniej z pozoru) na mniej skomplikowane. Nie ma ona też tylu funkcji co te nowiutkie, ale cóż, od czegoś trzeba zacząć. No a darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda.
Ciekawe co z tego wyjdzie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Moja babcia miala taka maszyne i zawsze patrzylam na nia jak zahipnotyzowana :) To maszyna z dusza :)
OdpowiedzUsuńOj tak, to antyk :)
UsuńKocham takie perełki. Ja od mamy pożyczyłam taką 35 letnią maszynę, a w domu jeszcze stoi starsza po babci. Wygląda podobnie tylko jest na takim wielkim drewnianym biureczku z wbudowanym pedałem i wielkim kołem obrotowym na rzemień. To to już jest antyk. Mam nadzieję, że kiedyś jak będę miała dom to sprowadzę ją sobie jako mebel dekoracyjny i będę patrzeć:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę sukcesów szyciowych:)
Moja babcia też taką miała :) niestety już kuzynka ją sobie wzięła
UsuńTa maszyna ma już też sporo latek i również ma pedał. A biureczko musiałam swoje odstąpić maszynie :))
OdpowiedzUsuńMoja babcia również taką miała :) Lubiłam pod nią się chować i siadać na ten duży pedał :D
OdpowiedzUsuńFajnie się bujało na tym pedale :)
UsuńJa też się tam bujałam:) A konkretnie ja tam siadałam a brat siadał na podłodze, opierał się o ścianę i bujał mnie nogami:)
UsuńJa aż tak wielkiego tego padała nie mam :)
UsuńKiedyś pewna Babcia powiedziała, że po jej śmierci na pamiątkę mogę wziąć jej maszynę-chyba był to SINGER, ale jej opiekunowie mieli dla niej inne miejsce-szkoda, bo lubię zabytki. Mam tylko nadzieję, że nie skończył gdzieś na złomowisku.
OdpowiedzUsuńOj szkoda by było, żeby taka maszyna skończyła jak ostatni złom.
UsuńPierwszy krok zrobiony, teraz tylko patrzeć jak zaczniesz na blogu pokazywać swoje dzieła :) życzę cierpliwości i upartości, nie poddawaj się zbyt szybko.
OdpowiedzUsuńPrawdę mówiąc patrzę na tę maszynę i nie bardzo wiem od czego zacząć :)) Ale nie poddam się tak szybko :)
UsuńWidzę że bardzo wiekowa maszyna ale podobno takie są najlepsze. Teraz tylko szyć i chwalić się swoimi dziełami na blogu, dużo zapału Ci życzę ale nie słomianego :)
OdpowiedzUsuńDziękuję Mili :))
UsuńJaka odlotowa maszyna! Nie tyle zabytek ile dzieło sztuki. Jest niesamowita, klimatyczna. Bardzo chciałabym mieć taką, chociaż szyć nie umiem.:) Postawiłabym ja na honorowym miejscu i robiłaby za ozdobę domu:) Piękna jest, alex:)
OdpowiedzUsuńU mnie jak na razie maszyna robi za ozdobę, bo nie mam odwagi jej dotknąć. Ale niedługo przełamię ten strach i mam nadzieję, że się z nią zaprzyjaźnię :))
Usuń